Słuchać obrazy, oglądać dźwięki

Uzbrajanie współczesnych utworów muzycznych w obrazy to temat tak szeroki, jak wpływ wywierany przez MTV od wczesnych lat 80. do czasu jej detronizacji przez Internet przed kilkoma laty na powstawanie teledysków, a przez nie na młodych ludzi na całym świecie. Klasyczne (cokolwiek – a nie dla wszystkich to samo – to oznacza) wideoklipy to środkowy, najszerszy nurt, ale nie mniej intrygujące są ekstrema.

Anja Huwe to artystka pochodząca z Hamburga, przez całe lata 80. znana jako współzałożycielka, głos i twarz niemieckojęzycznej gotycko-nowofalowej formacji Xmal Deutschland. Grupa zdobyła bardzo umiarkowaną popularność we własnym kraju, za to wypracowała kultowy status i zaskarbiła sobie fanatycznych wielbicieli w wielu innych krajach Europy, ale znaleźć ich można i daleko poza naszym kontynentem. Kiedyś piosenkarka, dziś znana autorka obrazów, które, choć bliskie abstrakcji, ze względu na specyficzne inspiracje są jednak pełne konkretów. Powstają jako bardzo osobiste wizualne formy wyrażenia, odwzorowania poruszających Anję melodii. Jak mówi, jej słuch i wzrok często splatają się lub zamieniają miejscami, a wyobraźnia przetwarza dźwięki w zbiory symboli. Tak powstają piękne obrazy funkcjonujące jako animacje dla muzyki, na samym skraju ich bogatego spektrum. Niby statyczne, ale przebiegając po nich wzrokiem (sama Huwe ma też przywilej fizycznego poruszania swoich dzieł) i znając ich genezę przywołuje się lub na dowolne sposoby kreuje muzyczne przestrzenie, które je dopełniają. Pozornie bezdźwięczny bezruch stworzony dla samospełnienia, w istocie podarowany każdemu inspirujący kolorowy mętlik, od którego w głowach pączkują melodie – żeby cieszyć się nimi intymnie albo przekazać innym ludziom.





Po ciekawy przykład z innego krańca tematyki zapraszam do następnego wpisu, jeszcze w tej połowie czerwca. :)
Trwa ładowanie komentarzy...