Tworzę, więc jestem (Genero ergo sum)

Australia niestety jest gdzieś po drugiej stronie Ziemi i Internetu, wszędzie stamtąd daleko (no, może oprócz Nowej Zelandii, czyli tolkienowskiego Śródziemia). Za to żyją tam ludzie pracowici i pomysłowi. Kopią studnie, hodują bydło, smażą steki z kangura, robią Genero.tv...

Portal publikuje oferty płatnego tworzenia materiałów filmowych, np. reklamówek, teledysków, zwiastunów wydarzeń. Łączy utalentowanych sprzedawców z dobrze znającymi i wyceniającymi swoje potrzeby kupcami. Jest platformą konkretnego, jasnego zlecenia z podaniem budżetu i deadline'u. Powstał we wrześniu 2009 r. i po 5 latach istnienia jest już akuszerem kilku – wkrótce kilkunastu – tysięcy najprzeróżniejszych filmów! Jest to też targowisko efektów pracy, które nie zebrały nagród, jednak zostały dobrze ocenione, mają potencjał, nadają się do wykorzystania w całości lub częściach, dlatego grzecznie czekają sobie w stocku na swoją szansę. Gdy zaglądasz na stronę dla zarobku (swojego na kimś lub cudzego za twoją sprawą), poproszą cię o rejestrację. Jeżeli wpadniesz tam po prostu pooglądać i posłuchać, masz wolny dostęp i do dyspozycji wyszukiwarkę na stronie.



Korzyści z usług Genero.tv, znane nazwiska/nazwy zleceniodawców i zarabiane tam pieniądze plenią się i pysznią jak Wielka Rafa Koralowa. Dobrze zacząć przegląd strony od części w formie drzewka pokazującej najważniejsze wydarzenia od dnia startowego. Dalej to już zależnie od potrzeb i możliwości. Czysta przyjemność oglądania i słuchania, interes, ewentualnie jedno i drugie.

Kto znany zrobił to z Genero.tv? Niedługo lepsze będzie pytanie, kto tego nie zrobił. Do wyboru, do koloru, więc przekornie wybieram czarno-biały Duran Duran. :)

Trwa ładowanie komentarzy...