O autorze
Lata naste dawno zostawiłem z tyłu, więc już wiem, czego w życiu się wystrzegać. Ale ono sprawia niespodzianki.

Nazistowskie dinozaury - nadchodząca rasa

Finowie mało mówią, dużo piją i bardzo dużo się pocą (w saunach). O przyszłości myślą często z mieszaniną humoru i horroru. Dlaczego tak sądzę? Pomysł, że fińskie dzieci w szkołach już nie będą uczyć się ręcznego pisania dostał zielone światło i wszystko wskazuje na to, że wejdzie w życie. To jeszcze nic. Timo Vuorensola ma mocne dowody na to, że we wnętrzu naszej planety przygotowywana jest ostateczna rozgrywka z ludzkością. Zaatakują nas naziści i dinozaury. Jednocześnie!

Od ponad roku jestem dumnym posiadaczem pięknej koszulki z napisem „Iron Sky: The Coming Race” i tajemniczym czarnym znakiem jakby odciśniętym w gorącej lawie. Jako jedna z zaledwie 250 osób na świecie mam taki T-shirt ze ściśle limitowanej serii dlatego, że w odpowiednim momencie wsparłem wstępny etap produkcji sequelu świetnej wariackiej komedii science fiction. Opowiada o Ziemi zaatakowanej przez… nazistów z kosmosu, zagnieżdżonych w olbrzymiej bazie w kształcie swastyki, ukrytej po ciemnej stronie księżyca. Na swoje wielkie szczęście nieco wcześniej kupiłem sobie DVD z „Iron Sky”. Z czystej ciekawości, po okazyjnej cenie, na wyprzedaży w jednej z dużych sieci z multimediami. Zakochałem się w nim od pierwszego obejrzenia i zachwytem zaraziłem sporo znajomych.



Tę totalnie zakręconą i przezabawną produkcję wyreżyserował Fin, Timo Vuorensola, który ciesząc się z famy filmu rozchodzącej się po świecie i pochwał zbieranych od coraz liczniejszej rzeszy fanów postanowił zrealizować drugą część. Wystąpią w niej najważniejsze postacie z obsady „jedynki”, np. śmiesznie straszny/strasznie śmieszny Udo Kier. Słoweńska grupa Laibach ponownie weźmie udział w przygotowaniu soundtracku, w czym poprzednio osiągnęła tak doskonały rezultat.

Finansowanie zasadniczego etapu produkcji i promocji sequelu odbywa się na kilka sposobów. Inwestorzy i sponsorzy z tej i tamtej strony Atlantyku obiecali poważny wkład. Oprócz tego do 20 grudnia 2014 r. na platformie crowdfundingowej Indiegogo trwa społecznościowa zbiórka funduszy, której cel to zdobycie pół miliona dolarów lub lądowanie w pobliżu takiej kwoty (tzw. flexible funding). W zamian za wsparcie można wybrać sobie coś z bogatej oferty gadżetów, m.in. koszulek – tym razem innych niż te, z których jedna trafiła do mnie – i usług, czy raczej przysług.


www.ironsky.net

Z własnego doświadczenia wiem, że fant za udział w akcji crowdfundingu to zupełnie coś innego niż zwykły zakup, przynosi porcję bardzo pozytywnej wartości dodanej, rodzaj poczucia, że spełniliśmy pokładane w nas nadzieje. Kiedy „Iron Sky: The Coming Race” wejdzie do kin, a potem na jakimś nośniku zabierzemy go do domu, przemiło będzie móc nazywać się jego współproducentami, prawda? Ja już mogę, z czego ogromnie się cieszę. Nie musicie mi wierzyć, sami sprawdźcie, jaka to frajda!
Trwa ładowanie komentarzy...