Tę totalnie zakręconą i przezabawną produkcję wyreżyserował Fin, Timo Vuorensola, który ciesząc się z famy filmu rozchodzącej się po świecie i pochwał zbieranych od coraz liczniejszej rzeszy fanów postanowił zrealizować drugą część. Wystąpią w niej najważniejsze postacie z obsady „jedynki”, np. śmiesznie straszny/strasznie śmieszny Udo Kier. Słoweńska grupa Laibach ponownie weźmie udział w przygotowaniu soundtracku, w czym poprzednio osiągnęła tak doskonały rezultat.
Finansowanie zasadniczego etapu produkcji i promocji sequelu odbywa się na kilka sposobów. Inwestorzy i sponsorzy z tej i tamtej strony Atlantyku obiecali poważny wkład. Oprócz tego do 20 grudnia 2014 r. na platformie crowdfundingowej Indiegogo trwa społecznościowa zbiórka funduszy, której cel to zdobycie pół miliona dolarów lub lądowanie w pobliżu takiej kwoty (tzw. flexible funding). W zamian za wsparcie można wybrać sobie coś z bogatej oferty gadżetów, m.in. koszulek – tym razem innych niż te, z których jedna trafiła do mnie – i usług, czy raczej przysług.
www.ironsky.net
Z własnego doświadczenia wiem, że fant za udział w akcji crowdfundingu to zupełnie coś innego niż zwykły zakup, przynosi porcję bardzo pozytywnej wartości dodanej, rodzaj poczucia, że spełniliśmy pokładane w nas nadzieje. Kiedy „Iron Sky: The Coming Race” wejdzie do kin, a potem na jakimś nośniku zabierzemy go do domu, przemiło będzie móc nazywać się jego współproducentami, prawda? Ja już mogę, z czego ogromnie się cieszę. Nie musicie mi wierzyć, sami sprawdźcie, jaka to frajda!
