Wśród tych przyjaznych mi twitterdusz szybko znalazł się frontman Calling All Astronauts z południowej Anglii, trio „electro-gotycko-punkowego”, jak określają swój styl. David B na Twitterze wciela się w zespół, tzn. prowadzi jego oficjalny profil @CAA_Official. Grupa ma i inne swoje miejsca w Internecie, ale ich obecność w medium z ptaszkiem w logo jest fenomenalna z kilku powodów. Po pierwsze, liczby oszałamiają: tweety – szybko zbliża się do 100 tys. (nieraz przybywa ich po 100-200 dziennie), obserwujący – przeszło 111 tys. Tweetów bywa tak dużo, a bywa i mniej, ale nie jest to męczące (co potwierdza liczba followerów, na pewno nie sztucznie napompowana), w dodatku są rozłożone po różnych timeline'ach, bo CAA wchodzi w interakcje, a nie strzela na oślep. Ewidentnie dawno osiągnięty efekt kuli śnieżnej, ale faceta to nie zraża, a podejrzewam, że nawet go nakręca. Po drugie, promocja własnej twórczości jest tu ważna, ale nie dyskryminuje niezainteresowanych nią, gdyż gęsto przeplatają się z nią opinie, przemyślenia, radości, frustracje i, jak na rasowego maniaka Twittera przystało, anonse aktualnych czynności i ich fotograficzna dokumentacja. Dość często przewija się tu Heidi, partnerka Davida B, co przypomina mi o tym, co chcę przedstawić jako najważniejsze. A więc po trzecie: podmiotowe, a przynajmniej nieprzedmiotowe traktowanie społeczności twitterowiczów zgromadzonej wokół CAA – pomimo tak wielkiej ich liczby rozsądny osobisty kontakt z nimi, czyli odpowiedzi, podziękowania za FF-ki (Piątkowe Polecenia), retweety (posyłanie lubianych lub popieranych wiadomości dalej do obserwujących użytkowników). Żadnych automatycznych – czego nie cierpię – przekierowań komunikatów z FB, na którym mnie nie ma i nigdy nie będzie. Zero wrażenia, że traktuje się obserwujących wyłącznie jako klientelę, które odniosłem w przypadkach pewnych innych artystów, których profile i kariery kiedyś obserwowałem, ale przez to odebrałem im ten przywilej.
Dobre podejście do ludzi w Internecie, mimo że do muzyki Calling All Astronauts się nie przekonałem, budzi we mnie szacunek, a choćby tylko z tego powodu jeżeli kiedyś przyjadą do Polski z koncertami, na pewno mnie tam zobaczą, a ja będę chciał zobaczyć się z nimi. O ile akurat będzie mnie stać, płytę czy jakiś gadżet też kupię. Może zdarzy się okazja przybić piątkę i powiedzieć kilka serdecznych słów. Ponieważ człowiek chce się czuć coś wart, a jeżeli zasługuje, można mu to okazać na różne sposoby.
