Duński reżyser i producent Kim Magnusson pięciokrotnie nominowany do Oscara, zdobył to trofeum 2 razy w odstępie 15 lat. Najpierw udało mu się to osiągnąć w 1999 r. za zaledwie 11-minutową komedyjkę sensacyjną „Wieczór wyborczy” (duń. Valgaften). Następnie Kim i jego ojciec Tivi wzięli udział w stworzeniu takich znanych w Polsce filmów jak „Jabłka Adama” czy „Nói albínói”. Swojego kolejnego Oscara odebrał Magnusson wraz z kolegą Andersem Walterem w pierwszy poniedziałek (ok. 3.30 rano naszego czasu – w Stanach to jeszcze niedzielny wieczór) marca, w trakcie 86. gali Academy Awards. Tym razem nagrodę reprezentacji Danii przyniósł 23-minutowy dramat obyczajowy „Helium” o przyjaźni Enzo, pracownika szpitala, z nieuleczalnie chorym, umierającym chłopcem Alfredem.
Wychodząc z pooskarowego bankietu reżyser Walter udzielił mediom odrobinę kontrowersyjnej wypowiedzi, iż posążek Oscara posłuży jego psu do załatwiania czynności fizjologicznych. Magnusson nie zareagował na te słowa emocjonalnie czy wstydliwie. Być może wyobraził sobie sytuację z czworonogiem i statuetką, a w głowie właśnie zakiełkował mu pomysł na nową krótkometrażową fabułę? Wszak dla skandynawskich umysłów nie ma ograniczeń. Ich wytwory przynajmniej od XIX w. fascynują szeroki świat, a inspiracje znajdują w najdziwniejszych sytuacjach.
